Szkolny słownik angielsko-polski polsko-angielski – recenzja książki – wydawnictwo PONS

PONS – “Szkolny słownik angielsko-polski polsko-angielski”

Ktoś może z miejsca zapytać – co robi recenzja słownika wśród książek o uwodzeniu? WTF? Słownik jako element większej strategii rozwoju siebie umożliwia dostęp do większej ilości wiedzy (40 mln Polaków vs. 1,6 mld osób posługujących się angielskim), często bardzo innowacyjnej, bez konieczności czekania na polskie tłumaczenia. Czasem można się ich nie doczekać, często będą już przestarzałe. Ale nie tylko o to chodzi. Istotny jest fakt, że na przeczytanie CAŁEGO słownika nie wymagało ode mnie ani godziny mojego czasu – wykorzystałem wyłącznie czas tracony bezpowrotnie w toalecie. Słownik koło sedesu i kilka oczywistych faktów: 2x dziennie wizyta w toalecie – każda po 5 minut. 5 minut to idealny czas dla przeczytania jednej strony (nie ma problemu, że musimy przerywać w połowie rozdziału albo przedłużania wizyty żeby doczytać coś do końca). Mój słownik ma 45 000 haseł na nieco ponad 730 stronach. Czyli w rok można spokojnie przeczytać CAŁY słownik i niech nawet w głowie zostanie tylko co 20-te słowo – bez żadnego wysiłku po roku jest się mądrzejszym o ponad 2 000 NOWYCH słów. Słów, które pozwalają świetnie dogadać się z Kamerunką, która obdarzyła mnie tego lata swoimi wdziękami.