Biblia Tysiąclecia – recenzja Pisma Świętego Starego i Nowego Testamentu

Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu – Biblia Tysiąclecia


Jeżeli masz zapamiętać z tej książki tylko jedną rzecz to nie czytaj wcale Starego Testamentu. To bez sensu. Raz, że jest tak długi i pokręcony, że nawet go nie ukończysz. A dwa, że nawet jego lektura niewiele ci da. Czytaj tylko Nowy Testament, czyli opowieść o Jezusie Chrystusie, zwanym Mesjaszem. Wraz z Listami Apostolskimi, tłumaczącymi jego nauki, tworzą one najważniejszą książkę na świecie, która ukształtowała naszą cywilizację i wpłynęła na historię świata. A jeśli czytać i tak nie będziesz – to zapoznaj się chociaż z moją recenzją Biblii. Piszę i mówię z perspektywy chrześcijanina, katolika, ale nie zamierzam się gryźć w język i upiększać tego co czytałem przez ostatnie 11 miesięcy. Dlatego też recenzja będzie nieco dłuższa niż zazwyczaj – w końcu najważniejsza książka w historii do czegoś jednak zobowiązuje.

Biblia Tysiąclecia, czyli najnowszy przekład Pisma Świętego, wydana w 1000-czną rocznicę chrztu Polski, składa się tak naprawdę z dwóch osobnych książek – Starego Testamentu (ST) i Nowego Testamentu (NT). Ten pierwszy opisuje historię przymierza Boga-Jahwe z izraelitami od początku świata do chwili pojawienia się Mesjasza, czyli Jezusa. Czasy Chrystusa i to co wydarzyło się później jest tematem drugiej części książki, czyli Nowego Testamentu. Warto mieć to w pamięci, gdyż różnią się one od siebie tak bardzo, że nawet mam wątpliwości czy są wśród nich części wspólne (o tym za chwilę).

Jednak nim przejdziemy do omówienia poszczególnych części, warto przedstawić choć garść podstawowych informacji o Biblii. Biblia jest długa, naprawdę długa. Ma 4,3 mln znaków. Dla porównania: Pięćdziesiąt twarzy Greya ma 820k znaków, a cała trylogia Władcy pierścieni – 2,6 mln. Z komentarzami, wstępami i innymi dodatkami wychodzi grubo ponad 5 mln znaków (załączam plik excela ze szczegółowym zestawieniem).

Jak już wcześniej wspomniałem – Biblia dzieli się na Stary i Nowy Testament. I co istotne – ten pierwszy zajmuje niemal 80% całości. Zapamiętajcie tę liczbę – będzie ona za chwilę ważna, zwłaszcza dla chrześcijan. Funkcję rozdziałów pełnią księgi – tych w Biblii katolickiej jest łącznie 73 (46 w Starym i 27 w Nowym Testamencie). Każda księga dzieli się z kolei na podrozdziały, każdy oznaczony jest kolejną liczbą. Z racji, że Biblia jest w naszym świecie tak ważna to dodatkowo dawno temu ponumerowano wszystkie fragmenty (długości plus minus zdania) i nazywa się je wersami lub wersetami. Każdy z nich ma malutką liczbę na początku, dzięki czemu bardzo łatwo jest oznaczyć dokładnie konkretny fragment (i to w różnych językach). Robi się to podając nazwę księgi i dwie liczby rozdzielone przecinkiem – pierwsza z nich oznacza jej rozdział, a druga werset.

Przykładowo:

  • Lb22,28 oznacza Księgę Liczb, rozdział 22, werset 28;
  • z kolei Mt13,55 oznacza Ewangelię wg św. Mateusza, rodział 13, werset 55.

Chcąc podać więcej niż jeden werset rozdziela się je myślnikiem, np.

  • 2Krn29,32-34 oznacza Drugą Księgę Kronik, rozdział 29, wersety od 32. do 34.;
  • natomiast 1Tm6,17-19 oznacza Pierwszy List do Tymoteusza, rozdział 6, wersety od 17. do 19.

Takie oznaczenia będę też stosował w swojej recenzji, a wy dzięki temu możecie łatwo sprawdzić źródła moich twierdzeń i zobaczyć czy niczego nie przekłamałem.

Wszystkich rozdziałów w Biblii jest 1328, co odpowiada mniej więcej liczbie wszystkich stron (1417), dlatego można uprościć: jeden rozdział = jedna strona. Poszczególne księgi mają bardzo różną budowę, tematykę i przesłanie. Natomiast zwykło się je grupować w mniej-więcej następujący sposób: Tora, czyli Pięcioksiąg hebrajski, następnie Księgi historyczne, Księgi mądrościowe (tj. Psalmy i podobne) oraz Księgi prorockie (proroków większych i mniejszych). Z kolei Nowy Testament dzieli się na cztery Ewangelie, Dzieje Apostolskie, Listy Apostolskie (dydaktyczne i powszechne) oraz księgę prorocką – Apokalipsę św. Jana.

W tym wszystkim najważniejsze dla chrześcijanina są z pewnością Ewangelie, które opisują życie i nauczanie Jezusa Chrystusa, syna Bożego. Mają one łączną długość ok. 400k znaków, czyli około połowę Nowego Testamentu i nawet mniej niż 10% całości Biblii. Licząc z komentarzami (bez których wiele fragmentów Biblii byłoby zupełnie niezrozumiałych) to zestawienie wypada jeszcze gorzej. Jak to jest, że najważniejsza część najważniejszej świętej księgi chrześcijan zajmuje mniej niż 10% całości? Gdy tymczasem ponad 80% Biblii katolickiej to opis innej religii..?

Ja rozumiem, że pojawienie się nowej religii traktuje się jako coś podejrzanego i pewnie dlatego pierwsi chrześcijanie, aby dodać sobie wiarygodności, zaimportowali hurtowo cały Stary Testament do swojego kanonu, ale efekt tego mamy dwa tysiące lat później taki, że ponad 80% naszej świętej księgi stanowi opis zupełnie innej religii (judaizmu). W dodatku napisano go ponad 2,5-3 tysiące lat temu, przez co czyta się to bardzo ciężko. Rozdziały składające się wyłącznie z imion przodków czy wyliczenia jakie zwierzęta należy zabić przy jakiej okazji nie są tam niczym nadzwyczajnym.


Przejdźmy więc już do omówienia Starego Testamentu. Czego tam nie ma: morderstwa, gwałty, wojny, kazirodztwo, rasizm, niewolnictwo, prostytucja, oszustwa, wielożeństwa, ludobójstwa, skrytobójstwa, samobójstwa, egzekucje, dekapitacje, kanibalizm, kamienowanie, oddawanie czci fałszywym bogom, celowe upijanie kogoś by go podstępem wykorzystać, dobijanie więźniów (w tym dzieci), mordowanie rodzeństwa, składanie ofiary z własnej córki, gwałty zbiorowe, rozczłonkowywanie żony, porwania Kobiet, gwałt kazirodczy, nierząd sakralny, fałszywe zeznania by kogoś skazać na śmierć, zadeptanie człowieka na śmierć, obcinanie głów całej rodzinie poprzedniego władcy, zgromadzenie podstępem wszystkich wrogów razem w jednym budynku aby następnie ich wyciąć w pień, rozpruwanie ciężarnych Kobiet, palenie własnych dzieci w ofierze bogom, spiski w celu zabicia aktualnego króla, mordowanie synów na oczach ojca, wyłupywanie oczu jeńcowi, zabijanie własnych braci aby nie mieli pretensji do tronu, wyprawy wojenne, pacyfikacje podbitej ludności, upijanie mężczyzny winem do nieprzytomności aby wtedy odciąć mu głowę, mordowanie dzieci zmarłego wroga, czystki etniczne, nawoływanie do rozbijania dzieci o skały, sprzedaż przez braci swojej niedojrzałej siostry do zamążpójścia, a podczas oblężenia jedzenie odchodów oraz własnych dzieci.

Niech się schowa Gra o tron! To wszystko co wymieniłem jest opisane w Biblii! I to nie na zasadzie, że „był ktoś zły kto tak robił”. Te bezeceństwa popełniali główni bohaterowie Biblii. Pierwszy przykład z brzegu – pierwsze co robi Mojżesz w Księdze Wyjścia to zabija jakiegoś Egipcjanina.

W tym momencie wypadałoby choć pobieżnie opisać historię opisaną w Starym Testamencie. Bóg-Ojciec imieniem Jahwe tworzy świat i wybiera sobie Abrahama jako swojego człowieka, którego potomstwo uczyni wielkim i potężnym. Deal jest prosty – on i jego potomstwo mają oddawać należną Jahwe cześć i się go słuchać, a w zamian on będzie im błogosławić i pomagać. Abraham ma syna Izaaka i wnuka Jakuba, którego imię zostaje zmienione na izrael, czemu żydzi (bo to o nich chodzi) zawdzięczają swoją nazwę. Jakub ma 12 synów i wszyscy z rodzinami trafiają do Egiptu. Pokolenia później izraelici stają się liczni i chcą udać się do ziemii obiecanej im przez Boga-Jahwe. Jednak władca Egiptu, faraon, nie chce ich puścić, ale z pomocą przychodzi im Mojżesz, który dokonuje tego współpracując z Bogiem-Jahwe w nadprzyrodzony sposób. żydzi tułają się przez 40 lat po pustyni aż ostatecznie docierają do „ziemii mlekiem i miodem płynącej” (Kanaan). Bóg-Jahwe mówi, że ona należy do nich i mają ją sobie wziąć. Problem w tym, że mieszkali tam już ludzie – Kanaanejczycy. Ale nie ma tego problemu, którego żydzi przy pomocy ludobójstwa nie rozwiążą. Wojny z tubylcami i sąsiadami trwają setki lat, a żydzi osiedlają się w Ziemi Obiecanej.

W międzyczasie Bóg-Jahwe kilkukrotnie potwierdza zawarte z nimi przymierze i nadaje im prawo, którego mają przestrzegać. W kółko powtarza się ten sam schemat:

  • żydzi czczą Boga,
  • Bóg im pomaga i odnoszą sukcesy,
  • żydzi przestają wielbić Boga i nie przestrzegają jego praw,
  • Bóg się na nich gniewa i zsyła na nich kary,
  • żydzi doznają klęsk i dlatego wracają do oddawania czci Jahwe, przez co ich los się odwraca.

Schemat ten się powtarza wielokrotnie.

Ostatecznie żydzi zakładają swoje państwo i wybierają sobie króla. Niepopularnego Saula zastępuje Dawid, bohater narodu. Za rządów jego i jego syna, Salomona, państwo izraelitów osiąga szczyt potęgi. W Jerozolimie powstaje świątynia pańska, zamieszkiwana przez samego Boga-Jahwe. Jednak po śmierci Salomona dochodzi do podziału na dwa państwa – północne (Izrael) i południowe (Juda). Czasem są ze sobą skonfliktowane, ale nie jakoś poważnie. Problem w tym, że państwo większe (północne) coraz bardziej oddala się od Jahwe i przestrzegania jego nakazów. Południe jest bardziej wierne Jahwe (w końcu to tam znajduje się świątynia jerozolimska), ale i na południu pojawiają się obce wierzenia i synkretyzm religijny. Co gorsze oba państwa wpadają w coraz większą zależność od swych silniejszych sąsiadów – Asyrii i Babilonu. Najpierw upada państwo północne, a ok. 150 lat później również państwo południowe. Świątynia jerozolimska zostaje zniszczona przez Nabuchodonozora, a żydzi zostają schwytani do niewoli babilońskiej. Udaje im się stamtąd wyswobodzić dopiero kilkadziesiąt lat później dzięki decyzji Cyrusa, rządzącego ówczesną Persją. Stopniowo żydzi wracają do Palestyny, powoli odbudowując własną społeczność oraz tzw. drugą świątynię.

W tym czasie Bóg-Jahwe komunikuje się z nimi za pomocą proroków, czyli osób natchnionych, które mają możliwość komunikowania się ze Stwórcą i przekazywania innym jego słów i nakazów. Robią to z mieszanymi sukcesami, muszą też się czasem mierzyć z niechętnie nastawionymi izraelitami oraz oszustami. Akcja Starego Testamentu kończy się jakieś 100 lat przed czasami Jezusa gdy część społeczności żydowskiej zaczyna oczekiwać pojawienia się Pomazańca (Mesjasza), który odbuduje potęgę dawnego państwa.

Od czego by tu zacząć? Może zacznę od najważniejszego: Nie poznaję Boga starotestamentowego. Jako chrześcijanin i katolik muszę powiedzieć to otwarcie: Stary Testament jeśli w ogóle opisuje jakiegoś boga, to nie naszego, nie chrześcijańskiego. W życiu bym nie doszedł do takich wniosków gdybym sam nie przeczytał Biblii.

Postaram się to udowodnić na wielu cytatach ze Starego Testamentu, ale najlepiej to widać w tym fragmencie z Księgi Wyjścia (Wj12,12):

„Tej nocy przejdę przez Egipt, zabiję wszystko pierworodne w ziemi egipskiej od człowieka aż do bydła i odbędę sąd nad wszystkimi bogami Egiptu – Ja, Pan.”.

Skupmy się na ostatnim fragmencie: „i odbędę sąd nad wszystkimi bogami Egiptu”. To jest dla mnie uderzający fragment, którego nijak nie da się zignorować, ponieważ dotyczy jednego z najważniejszych wydarzeń w Starym Testamencie (wyprowadzenia izraelitów z Egiptu) i są to słowa samego Boga-Jahwe. Nie żadnego proroka, ani innej postaci ludzkiej. Nikt tu nie powtarza lub raportuje słów Stwórcy, są one dokładnie przytoczone (rozdział zaczyna się słowami: „Pan powiedział do Mojżesza i Aarona w ziemi egipskiej:”). Nijak nie da się tego obejść, że Bóg-Jahwe mówi tu, że istnieją inni bogowie (tu: bogowie Egiptu). Nie da się tego inaczej zinterpretować gdyż Jahwe sam potwierdza, że wchodzi z nimi w interakcję („odbędę sąd”). Nie da się wejść w interakcję z czymś czego nie ma. Gdybym do ciebie powiedział „przynieś wiadro z kuchni”, a ty będąc w kuchni zauważyłbyś, że nie ma tam żadnego wiadra, to nie jesteś w stanie zrealizować tego zadania. System wyrzuca błąd gdyż niemożliwa jest jego realizacja. Nie da się przynieść nieistniejącego wiadra. Nie da się przynieść czegoś innego, gdyż nie będzie to wiadro. Tak samo jest w tym, istotnym fragmencie. Nie da się dokonać sądu nad czymś co nie istnieje. Nie da się tego zwalić na błąd ludzki, niezrozumienie czy mylną interpretację – bo mówi to sam Bóg-Jahwe. I ma bardzo daleko idące konsekwencje. Jeśli wg Starego Testamentu istnieją inni bogowie, a z nauki Jezusa wiemy, że Bóg jest tylko jeden to dla mnie znaczy, że ST opisuje jakąś inną religię, nie tę chrystusową. Zdaję sobie sprawę, że może to brzmieć bluźnierczo w ustach katolika, ale są to nieuchronne konsekwencje tego co jest napisane w Biblii. Zresztą – może to wydawać się szokujące dla osób, które Starego Testamentu nie czytały. Ponieważ Bóg-Jahwe sam wspomina o innych bogach, sam podaje imiona obcych bóstw:

  • „Kemosz pójdzie na wygnanie” (Jr48,7)
    ▶ Jak może pójść jeśli nie istnieje?
  • „Dlaczego więc Milkom odziedziczył Gada” (Jr49,1)
    Jak może dziedziczyć jeśli nie istnieje ani dziedziczący ani dziedziczony?
  • „Bel pohańbiony! Merodak rozbity!
    Bóstwa ich są okryte hańbą”
    (Jr50,2)
    ▶ Jak mógł być rozbity jeśli go nie było? Jak coś co nie istnieje mogło się okryć hańbą?
  • „Ukarzę Bela w Babilonie,
    wyrwę mu z paszczy, cokolwiek pochłonął.” (Jr51,44)
    Jak można wyciągnąć coś z nieistniejącej paszczy?
  • „Dlatego oto nadchodzą dni,
    kiedy ukarzę bożki Babilonu.” (Jr51,47)
    Jak można ukarać nicość?
  • „oto siedziały tam kobiety i opłakiwały Tammuza.” (Ez8,14)
    Kobiety mogły popełnić błąd, ale czemu Bóg zna imię innego bóstwa jeśli ono nie istnieje?
  • „Udałaś się do Molocha z olejkiem” (Iz57,9)
    Jeśli go nie ma to należałoby powiedzieć „donikąd”
  • „nakrywacie stół na cześć Gada
    i napełniacie czarkę wina na cześć Meniego” (Iz65,11)
    Jeśli nie istnieją to dlaczego akurat takie imiona?
  • „[Czyż nie] obnosiliście Sikkuta, waszego króla,
    i Kijjuna, wasze bożki,
    <gwiazdę waszego boga>,
    któreście sobie uczynili?” (Am5,26)
    Znów, Bóg zna imiona innych ówczesnych bliskowschodnich bóstw.
  • „Ja, któremu na imię jest Jahwe,
    chwały mojej nie odstąpię innemu
    ani czci mojej bożkom.” (Iz42,8)
    Skoro jest „inny” to nie może nie istnieć.
  • „Zostawię jednak w Izraelu siedem tysięcy takich, których kolana nie ugięły się przed Baalem i których usta go nie ucałowały” (1Krl19,18)
    Skoro Baal nie istnieje to jak może mieć własne imię?
  • „Tak mówi Pan: (…)
    zwiedli ich kłamliwi ich bogowie,
    za którymi przodkowie ich chodzili.” (Am2,4)
    Bóg-Jahwe sam narzeka na działalność konkurencyjnych bogów.

Te fragmenty są dla mnie uderzające gdyż wg podstawowej zasady monoteizmu inni bogowie czy też bóstwa nie mogą istnieć, a tutaj starotestamentowy Bóg-Jahwe sam o nich wspomina. Żeby jeszcze lepiej uargumentować moją tezę załączam inne fragmenty gdzie prorocy bądź natchnieni autorzy psalmów również mówią o innych bogach:

  • „który bóg dorówna wielkością naszemu Bogu?” (Ps77,14);
  • „Nie ma wśród bogów równego Tobie, Panie” (Ps86,8);
  • „Albowiem Pan jest wielkim Bogiem
    i wielkim Królem ponad wszystkimi bogami” (Ps95,3);
  • „wszyscy bogowie hołd Mu oddają” (Ps97,7);
  • „Wiem, że Pan jest wielki
    i że Pan nasz jest nad wszystkimi bogami” (Ps135,5);
  • „Chwalcie Boga nad bogami” (Ps136,2);
  • „Któryż Bóg podobny Tobie” (Mi7,18);
  • „Strasznym dla nich okaże się Pan,
    bo sprawi, że znikną wszystkie bóstwa ziemi”
    (So2,11);
  • „Jakże więc nie pojąć tego, że nie są bogami ci, którzy nie mogą zachować siebie od wojny i klęsk?” (Ba6,49).

W tym ostatnim fragmencie Jeremiasz w księdze Barucha naigrywa się z bogów babilońskich, że ci nie potrafią uratować swoich wyznawców od wojny i klęsk. Co jest urocze, gdyż pisze on to tuż po tym jak Babilończycy podbili Judeę i doszczętnie zniszczyli świątynię jerozolimską wraz z miejscem zwanym „najświętsze ze świętych”, które było ziemską siedzibą Boga-Jahwe. To się nazywa mieć poczucie wyższości nad innymi i całkowitą odklejkę od rzeczywistości.

Podsumowując te argumenty – nie uważam Starego Testamentu za księgę o naszej, chrześcijańskiej religii, bo wielokrotnie opowiada ona o wielu różnych Bogach, a wg chrześcijaństwa Bóg jest tylko jeden.

Jest jednak jeszcze jeden, równie poważny powód dla którego odrzucam Stary Testament. Chodzi o samą naturę opisywanego tam Boga-Jahwe. Ten Bóg-Jahwe jest wredny. Jest zazdrosny, mściwy, brutalny, gniewny, często wprost niesprawiedliwy. W ogóle nie poznaję starotestamentowego Boga-Jahwe jako tego samego o którym naucza nas Jezus i Kościół. W Nowym Testamencie św. Jan naucza, że Bóg jest miłością. Tymczasem starotestamentowy Bóg-Jahwe wprost każe zabijać niemowlęta (!!). Proszę, Ez9,5-6:

„Do innych zaś rzekł, tak iż słyszałem: «Idźcie za nim po mieście i zabijajcie! Niech oczy wasze nie znają współczucia ni litości! Starca, młodzieńca, pannę, niemowlę i kobietę wybijajcie do szczętu! (…)»”.

W głowie mi się to nie mieści by nasz Bóg mógł coś takiego powiedzieć. Jeszcze bym mógł zrozumieć, że kara spotyka kogoś złego, kto na to zasłużył – ale niemowlę?? Nie poznaję takiego Boga-Jahwe. I ponownie – to nie jest jakiś pojedynczy przypadek. Takich sytuacji gdy sam Bóg-Jahwe każe izraelitom popełniać zbrodnie jest wiele:

„Dlatego teraz idź, pobijesz Amaleka i obłożysz klątwą wszystko, co jest jego własnością; nie lituj się nad nim, lecz zabijaj tak mężczyzn, jak i kobiety, młodzież i dzieci, woły i owce, wielbłądy i osły”

(1Sm15,3).
Serio? Mordować młodzież i dzieci??

„na skutek oburzenia Pana Zastępów,
gdy rozgorzeje gniew Jego (…)
Każdy odszukany będzie przebity,
każdy złapany polegnie od miecza.
Dzieci ich będą roztrzaskane w ich oczach,
ich domy będą splądrowane,
a żony – zgwałcone. (…)
Wszyscy chłopcy będą roztrzaskani, dziewczynki zmiażdżone.
Nad noworodkami się nie ulitują, ich oko nie przepuści także niemowlętom.”

(Iz14,13-18)
Zabijanie noworodków? Chłopców? Dziewczynek? Niemowląt? WTF!?
I żeby nie było żadnych wątpliwości – to są słowa samego Pana Zastępów, wielokrotnie sprawdzałem. Myślicie, że to koniec? Ależ skąd:

„Samaria odpokutuje
za bunt przeciw Bogu swojemu:
poginą od miecza, dzieci ich będą zmiażdżone,
a niewiasty ciężarne rozprute”

(Oz14,1).
Brak mi nawet słów by to skomentować. Niech zwolennicy pozostawienia Starego Testamentu w kanonie sami sobie odpowiedzą jak by się zachowali gdyby im w niedzielę przeczytać taki fragment PISMA ŚWIĘTEGO w kościele. U proroka Ezechiela czytamy z kolei:

„Dlatego dopuściłem u nich prawa, które nie były dobre, i nakazy, według których nie mogli żyć. Pokalałem ich własnymi ich ofiarami, gdy dopuściłem, by przeprowadzali przez ogień wszystko, co pierworodne – aby obudzić w nich grozę i by tak poznali, że Ja jestem Pan.”

(Ez20,25-26)
Dla jasności – „przeprowadzanie przez ogień” oznacza składanie w ofierze na stosie, w tym przypadku własnych dzieci. I sam Bóg-Jahwe mówi, że tymczasowo to dopuścił. Włos się jeży na głowie. Podobnie jak u proroka Zachariasza Bóg-Jahwe nakazuje rodzicom zabić własne dziecko jeśliby ono prorokowało:

„A jeśli wystąpi ktoś jako prorok, wówczas ojciec i matka, rodzice jego, powiedzą mu: «Nie możesz pozostać przy życiu, bo głosisz kłamstwa w imię Pana». I ojciec z matką, jego rodzice, przebiją go, gdyby prorokował.”

(Za13,3)
Nie czuję się jakoś szczególnie dobrze z tym, że muszę was darzyć takimi brutalnymi opisami. Ale uczciwość nakazuje mi, że jeśli stawiam taką mocną tezę – że Stary Testament powinien być odrzucony przez chrześcijan, bo Bóg-Jahwe tam opisywany nie jest Bogiem nowotestamentowym – to musi być ona dobrze uzasadniona. Może czegoś nie rozumiem, może nie mam studiów teologicznych. Ale raportuję to co sam przeczytałem. Podaję źródła w Biblii byście sami mogli sprawdzić te fragmenty. Może nawet porozmawiajcie z kimś o tym. Po to Bóg dał nam rozum byśmy myśleli. A jest o czym myśleć, na przykład o tych fragmentach:

  • Jr48,10
  • Jr50,21;26-27;30;32
  • Jr51,3-4;40
  • Iz49,25-26
  • 2Sm6,6-7
  • Ps44,6
  • Ps58,11
  • Ps106,34-35
  • Ezd9,11-12
  • Wj31,14-15
  • Wj35,2
  • Lb15,35

Chyba widzicie, że z tym starotestamentowym Bogiem-Jahwe jest coś nie-tak, przynajmniej z naszej współczesnej perspektywy. Tymczasem ówcześni żydzi nie mieli z tym widocznie problemu, bo powołując się na tego Boga-Jahwe popełniali liczne zbrodnie. Na przykład król Jehu pozabijał całą rodzinę poprzedniego władcy, Achaba (2Krl10,11+30). Księga Estery opowiada o tym jak żydzi, będąc pod perskim panowaniem, w dwa dni, legalnie wymordowali swoich wrogów w liczbie ponad 75k, przy czym za wrogów uważane były również dzieci. Jahwe-Bóg izraelitów, wyprowadził ich z Egiptu i dał im w posiadanie ziemię Kanaan. Problem w tym, że była ona już zamieszkana przez Kanaanejczyków. żydzi więc masowo ich mordowali, powołując się na Jahwe. Przyznam się wam szczerze, że w trakcie czytania kibicowałem Kanaanejczykom. Niestety to izraelici często byli górą. Król Dawid często zabijał wszystkich członków lokalnych ludów (1Sm27,9). Żołnierze Judy

„Z woli Bożej opanowali miasto i urządzili nieopisaną rzeź do tego stopnia, że leżące obok jezioro, szerokie na dwa stadia, wydawało się pełne krwi, która tam spłynęła”

(2Mch12).
W ogóle wyprawy wojenne żydów stanowią dużą część ksiąg historycznych, a Bóg-Jahwe długimi stronami się tam wcale nie pojawia. Dlatego jeśli miałbym być uczciwy to Stary Testament powinien być sklasyfikowany bardziej jako kronika historyczna niż książka religijna.

A odnośnie samej religii – wiele nakazów religijnych jest kompletnie od czapy. Ci którzy jedzą mięso wieprzowe, płazy czy myszy – mają zginąć (Iz66,17). Za cudzołóstwo ma obowiązywać kara śmierci (Kpł20,10). Ja rozumiem, że cudzołóstwo to nie jest coś co chcemy mieć, ale kara śmierci? Taka sama obowiązuje za homoseksualizm czy wróżenie. Wielokrotnie promowany jest rasizm oraz czystość etniczna (Ps106,34-35) u żydów. Ci bowiem wykluczają ze swojej wspólnoty tych z odciętym członkiem, zgniecionymi jądrami albo jeśli ktoś został spłodzony poza małżeństwem lub pochodzi z narodów z którymi byli skonfliktowani. W ogóle żydzi inaczej traktują żydów oraz nie-żydów. Tych których nie wytępili w Kanaanie zamieniają w niewolników, inaczej niż żydów. Nawróconym obcokrajowcom nie pozwalają uczestniczyć w kulcie na równi z pozostałymi. Zabronione są małżeństwa mieszane (Ezd9,11-12), a wszyscy nie-żydzi są traktowani jako wrogowie. Z cyklu odpały totalne należy dodać jeszcze zakaz obsiewania pól dwoma rodzajami ziara oraz zakaz noszenia ubrania utkanego z dwóch rodzajów nici (?).

Natomiast osobny akapit należy z pewnością poświęcić kwestii składania zwierząt w ofierze, które stanowi bardzo dużą część żydowskiego kultu. Są całe podrozdziały poświęcone wyłącznie temu kiedy i ile całopaleń należy złożyć z jakiej okazji. I żeby nie było absolutnie żadnych wątpliwości – całopalenie oznacza zabicie i spalenie w całości danego zwierzęcia, najczęściej na specjalnym ołtarzu. żydzi wierzyli, że w krwi znajduje się specjalna moc. Dlatego jest bezwzględny zakaz spożywania krwi zwierząt, a te będąc spalane są składane w ofierze Bogu-Jahwe na przebłaganie albo by otrzymać od niego błogosławieństwo. I trzeba przyznać, że żydzi składali całopalenia często – codziennie rano i wieczorem, co tydzień w szabat i w każdy nowy miesiąc, dodatkowo w liczne święta doroczne – święta paschy, tygodni, siódmego nowiu, przebłagania, namiotów. Oprócz tego obowiązywały ofiary dobrowolne jako wyraz indywidualnej pobożności, oczyszczenia, oddania lub wdzięczności. Księgi historyczne ST są pełne opisów sytuacji gdy liczba składanych zwierząt ofiarnych siągała trzech lub czterech cyfr:

  • Za panowania króla Dawida złożono w ofierze tysiąc cielców, tysiąc baranów i tysiąc jagniąt (1Krn29,21).
  • Za panowania Ezechiasza w ramach oczyszczenia świątyni liczba całopaleń wynosiła: 70 cielców, 100 baranów, 200 jagniąt (2Krn29,32).
  • Z kolei niosąc Arkę Przymierza do Jerozolimy co sześć kroków zabijano woła i tuczne cielę (2Sm6,13).

Tymczasem Bóg-Jahwe sam mówi, ustami proroków Izajasza i Amosa, że nie chce wcale tych ofiar, brzydzi się nimi i nie chce na nie patrzeć (Iz1,11 + Am5,21-23). Aż chce się zacytować samego Stwórcę z Księgi Izajasza:

„Izrael na niczym się nie zna,
lud mój niczego nie rozumie”.

Jest to również najlepsze podsumowanie zachowań żydów w Starym Testamencie. Z kolei sami prorocy często zachowują się… dziwnie. Złożeczenia sąsiadom są częste w księgach prorockich. Mój ulubiony przykład z Księgi Jeremiasza:

„Niech Moab upadnie w to, co zwymiotował,
i stanie się pośmiewiskiem!”

(Jr48,26).
W kilku miejscach prorok Jeremiasz domaga się od Boga-Jahwe zamordowania swoich nieprzyjaciół, w tym dzieci i młodzież (Jr12,3 + Jr17,18 + Jr18,21). Z kolei prorok Elizeusz szedł kiedyś drogą i grupka dzieci się z niego śmiała, że jest łysy. Przywołał więc nagle dwa niedźwiedzie z lasu, które rozszarpały 42 chłopców (!!). Sami sprawdźcie: 2Krl2,23-24. Innym razem kapłan Matatiasz chodził po palestyńskich wioskach i obrzezywał wszystkie nieobrzezane dzieci (1Mch2,45-46). Warto jeszcze dodać, że prorocy w ST często krytykują synkretyzm religijny, czyli łączenie elementów z różnych religii, a tymczasem dokładnie to robi prorok Ezechiel opisujący rydwan Boży.

Ogólna refleksja jaka mnie naszła w trakcie czytania jest taka, że żydzi jeśli kiedykolwiek byli narodem wybranym to już dawno nim nie są. Mówił to nawet sam Wszechmogący. W Księdze Liczb opisana jest scena jak żydzi denerwowali Boga-Jahwe, bo się go nie słuchali i nie stosowali do obowiązujących praw i nakazów. Wtedy Stwórca się na nich wkurzył i chciał pozbyć przy pomocy zarazy, a jakiś inny naród ustanowić wybranym:

„Dokądże jeszcze ten lud będzie Mi uwłaczał? Dokądże wierzyć Mi nie będzie mimo znaków, jakie pośród nich zdziałałem? Zabiję ich zarazą i zupełnie wytracę, a ciebie uczynię ojcem innego narodu, który będzie większy i silniejszy niż oni”.

(Lb14,11-12).
XD.

Jeśli chodzi o ciekawe historie, które nie są powszechnie znane to moją zdecydowanie ulubioną jest ta o Dinie. Córka Jakuba została porwana przez Sychema, który zadał jej gwałt, a następnie całym sercem pokochał i chciał wziąć ją za żonę. Aby zażegnać spór jego rodzina ustaliła z Jakubem, że ci po przybyciu do nowej ziemii mają się pożenić z tamtejszymi Kobietami, a tamtejsi mężczyźni z ich siostrami. Synowie Jakuba postawili jednak warunek by wszyscy lokalsi poddali się wcześniej obrzezaniu. Ci się na to zgodzili i przekonali do tego całe miasto w którym mieszkali. Wtedy trzeciego dnia gdy mężczyźni cierpieli z powodu gojących się ran, synowie Jakuba wbili tam do miasta i zabili wszystkich mężczyzn (xD), a Kobiety zabrali w niewolę (LOL!). Tak się kończą porozumienia z żydami. Tak żydzi traktują innych, jak niewolników. Może nauczyli się tego od samego Boga-Jahwe, który w Księdze Kapłańskiej mówi tak:

„Moimi bowiem niewolnikami są Izraelici. Oni są moimi niewolnikami, ci, których wyprowadziłem z ziemi egipskiej.”

(Kpł25,55).
Warto powiedzieć o tej historii coś więcej, gdyż jest jednym z ważniejszych wydarzeń w ST. izraelici trafili do Egiptu za czasów Jakuba i bardzo szybko się rozmnożyli do liczby ponad 600k ludzi, nie integrując się wcale z lokalsami. Stali się narastającym problemem dla władców Egiptu, a ich pozycja społeczna się pogorszyła. Wtedy to Bóg-Jahwe posłał Mojżesza aby wyprowadził żydów stamtąd i poprowadził ich do Ziemii Obiecanej (słynne określenie: „ziemia opływająca w mleko i miód”). Problem w tym, że władca Egiptu, faraon, nie chce się na to zgodzić. Wobec tego Bóg-Jahwe zsyła na nich kolejne plagi egipskie (m.in żaby, owady, grad, szarańczę), aż ostatecznie uśmierca wszystkie pierworodne stworzenia (czyli urodzone jako pierwsze), z wyjątkiem izraelitów, którzy wiedzieli co zrobić by uniknąć tego losu. Wtedy faraon w końcu ulega i pozwala żydom opuścić swój kraj. Przede wszystkim musimy odnotować, że śmierć pierworodnych była w ch. niefajna i nie fair. Wyobraź sobie, że mieszkasz wtedy w Egipcie i twoje dziecko umiera z powodu decyzji władcy, na którą wcale nie miałeś wpływu. Ale to nie wszystko. Ta decyzja faraona… ona nie była wcale jego decyzją. Biblia 9-krotnie (sic!) powtarza, że to „Pan uczynił upartym serce faraona”. Sami możecie sprawdzić:

  • Wj4,21
  • Wj7,3
  • Wj9,12
  • Wj10,1
  • Wj10,20
  • Wj10,27
  • Wj11,10
  • Wj14,4
  • Wj14,8

Jasno i ponad wszelką wątpliwość widać więc, że to Bóg-Jahwe był sprawcą tych zdarzeń – a nie faraon. Pamiętacie jak wcześniej argumentowałem, że ten Bóg-Jahwe jest wredny? Najpierw sam zmusza kogoś do określonego postępowania, a następnie go za to karze.

Po tych wydarzeniach następuje długa, 40-letnia wędrówka izraelitów po pustyni w drodze do Ziemii Świętej (która nota bene znajdowała się zaledwie 400 km stamtąd. Nawet uwzględniając konieczność poruszania się okrężną drogą daje to jakieś 15km do przebycia rocznie albo 40m dziennie. Tyle to się robi po domu w drodze do łazienki. Ale co ja tam wiem. Widocznie 80-letni wówczas Mojżesz wiedział lepiej). W trakcie drogi do Kanaanu jedyny raz w Biblii Bóg-Jahwe ukazuje się w fizycznej postaci – jako słup obłoku za dnia i słup ognia w nocy. To w trakcie wędrówki po pustyni żydzi kilkukrotnie odsuwają się od Boga i tworzą sobie posąg cielca, by mu oddawać hołd.

To może nie jest najważniejsza sprawa w całej Biblii, ale jakoś mnie uwiera – pomyślcie sobie, że żyjecie 3,5 tysiąca lat temu. Wyszliście z Egiptu i wszystko co macie musicie nieść albo na garbie albo na zwierzętach. Jesteście na pustyni, jeść dostajecie w cudowny sposób (manna z nieba i przepiórki). I nagle ktoś wpada na pomysł, by zrobić ze złota posąg cielca. Pomińmy na chwilę, że ludzie dobrowolnie się zgadzają by oddać swoje własne złoto. Ale przecież to złoto trzeba gdzieś przetopić. Bez przetopienia i odlewu nie da się zrobić trójwymiarowej figury. A obstawiam, że wychodząc z Egiptu w pieszą wędrówkę po pustyni nikt nie wziął ze sobą pieca „tak na wszelki wypadek”. Ale nawet kij z tym piecem. W tym piecu trzeba jeszcze rozpalić, potrzeba drewna. A skąd wziąć drewno na pustyni?

Mówię – nie jest to może najważniejsza rzecz w całej Biblii, ale jakoś mnie wierci w boku, że się na to nie zwraca uwagi. Natomiast stanowi też dla mnie dobry segway do tego by poruszyć temat wiarygodności historycznej Starego Testamentu. Tej po wielokroć zwyczajnie nie ma. Uważni czytelnicy / widzowie mogli już chwilę temu dostrzec astronomiczną jak na tamte czasy liczbę 600k izrealitów opuszczających Egipt. A wyraźnie jest zaznaczone (Wj12,37), że mowa wyłącznie o mężczyznach – bez Kobiet i dzieci. Na szybko sprawdziłem, że Egipt w tamtych czasach miał jakieś 2-4 miliony ludności. 1,5k lat p.n.e. to byłoby jedno z największych zagęszczeń ludności na świecie. Rzym, stolica cesarstwa i jedno z największych miast starożytności, miał około milion mieszkańców… półtorej tysiąca lat później. A żeby dopełnić obrazu dodajmy jeszcze, że finalne 600k mężczyzn rozmnożyło się z początkowej liczby ok. 70 osób w zaledwie cztery pokolenia (Wj6,16-20 + Wj12,37). Nie-moż-li-we! Tak więc liczby podawane w Biblii są kompletnie od czapy i niezgodne z realiami historycznymi.

Pozwalam sobie wylistować trochę przykładów takich nierealności – nie tyle by się pastwić nad samą Biblią, ile by dać wam pewien wgląd w część spośród setek drobnych wydarzeń opisanych w Starym Testamencie.

  • 300 wojowników izraelskich rozbija w pył 15k Madianitów (przewaga 50-krotna, niech się schowa nasza husaria pod Kircholmem i Kłuszynem!).
  • 42k Efraimitów zabitych podczas konfliktu z Gileadczykami (3x więcej niż zginęło pod Grunwaldem w jednej z największych bitew średniowiecza).
  • Samson ot tak łapie sobie 300 lisów i wiąże je ogonami przyczepiając do nich pochodnie.
  • Samson w pojedynkę zabija tysiąc Filistynów.
  • 3k ludzi stoi na dachu domu, w którym przetrzymywany jest Samson.
  • 400k izraelitów przystępuje do walki z Beniaminitami (niech się schowa bitwa pod Grunwaldem, gdzie walczących po obu stronach było 8x mniej niż tutaj po jednej tylko stronie!).
  • 30k piechoty izraelskiej ginie w bitwie z Filistynami.
  • Dawid w bitwie z Aramejczykami zabija 700 koni i 40k jeźdźców.
  • Złota korona króla ammonickiego waży 34 kilo.
  • Spis ludności za czasów króla Dawida pokazuje 1,3 mln samych tylko wojowników.
  • Zaraza zabija w trzy dni 70k ludzi.
  • Król Salomon na poświęcenie świątyni składa w ofierze (tzn. pali) 22k wołów i 120k owiec.
  • Flota Salomona przywozi mu z zagranicy 14,5 tony złota, a co roku dostarcza dodatkowe 23 tony.
  • Król Dawid ma 8 żon wymienionych w Biblii z imienia, nie licząc nałożnic (Król Dawid, jedna z najważniejszych postaci biblijnych!).
  • Z kolei król Salomon ma łącznie 1000 zagranicznych żon.
  • Ludzi żyjących ponad 900 lat przez powagę już przemilczmy. Natomiast w chwili śmierci Abraham, Izaak i Jakub mieli odpowiednio: 175, 180 i 147 lat.
  • Izraelici pobili jednego dnia w bitwie 100k Aramejczyków pod wodzą Ben-Hadada.
  • Król izraelski Menachem daje królowi asyryjskiemu 34 tony srebra.
  • W czasie oblężenia Jerozolimy ginie jednej nocy 185k wojsk asyryjskich.
  • W wojnie z Hagrytami koalicja trzech plemion izraelskich bierze do niewoli 100k ludzi, a dodatkowo uprowadza im 2k osłów, 50k wielbłądów i 250k owiec (ćwierć miliona to niewiele mniej niż hoduje się owiec w izraelu współcześnie).
  • Za czasów króla Salomona ponad 150k ludzi zajmuje się wydobywaniem i transportem kamieni.
  • W wojnie Jeroboama z Abiaszem ginie pół miliona wojsk tego pierwszego.
  • Ludzie Pekacha wymordowali jednego dnia 120k wojsk judzkich, a następnie wzięli 200k Kobiet i dzieci do niewoli.
  • Wojska żydowskie w jeden dzień mordują 100k mieszkańców Antiochii.
  • żydzi podarowują Rzymianom tarczę ważącą ok. 570 kg.
  • Juda Machabeusz zabija w pościgu 30k uciekających wojsk Tymoteusza.

Pamiętacie jak na początku recenzji mówiłem, że niech się schowa Gra o tron? O tym właśnie jest znaczna część Starego Testamentu. Ciągłe wojny i mordowania. A Boga tam niewiele. Pragnę też zaznaczyć, że nie skończyliśmy jeszcze nawet omawiać ST, a przecież to NT ma kluczowe znaczenie dla chrześcijan na całym świecie. Taki jest właśnie skutek – krytykowanego przeze mnie – włączenia całego Starego Testamentu do kanonu. Miliony ludzi poświęca lata (ja czytałem Biblię ponad 11 miesięcy) na czytanie o zupełnie innej religii, ukrytej pod postacią mocno niewiarygodnej kroniki historycznej.

Dlatego przyspieszmy nieco tę recenzję i potraktujmy dalszą część jako zbiór niepowiązanych ze sobą ciekawostek i obserwacji ze Starego Testamentu. Przede wszystkim księga księdze mocno nierówna. Niektóre idzie czytać i zrozumieć (Księga Amosa, Mądrość Syracha), a niektórych nie da się ani czytać ani zrozumieć (Księga Liczb, Księga Izajasza). W ogóle bardzo ciężko się czyta teksty napisane ponad 3 tysiące lat temu. Odpalcie sobie Księgę Micheasza i będziecie wiedzieć o czym mówię. Wielokrotnie łapałem się na tym, że czytając jakiś fragment myślę sobie „o czym ja właściwie czytam?” i muszę wracać całą stronę wstecz by odzyskać wątek. W Starym Testamencie znajduje się dużo historii, które znamy z naszej kultury czy cywilizacji (matuzalemowy wiek, plagi egipskie, przemiana w słup soli, zakazany owoc, złoty cielec, salomonowa mądrość, manna z nieba, ziemia obiecana, kozioł ofiarny). Fajnie było przeczytać miejsca skąd pochodzą. Nota bene ta słynna „salomonowa mądrość” jest mocno przesadzona, bo poza tą jedną historią, którą wszyscy znamy (o dwóch matkach i dziecku) to król Salomon nie zabłysnął u mnie żadnym innym błyskotliwym pokazem mądrości. No chyba żeby liczyć jego tysiąc żon. Ciekawe czy pamiętał ich imiona. Wspominam o tym, również dlatego, że w Starym Testamencie niemal wszyscy bohaterowie mają różne imiona, co jest dziwne, bo w czasach Jezusa większość imion u ludzi się powtarzała niemal do absurdu (patrz: trzy Maryje pod krzyżem Jezusa). Z kolei w Księdze Liczb Balaam rozmawia z oślicą (Lb22,28-30).

Bóg w ST nazywa się Jahwe, co wydaje się dosyć istotnym faktem. Ale nie na tyle istotnym by chociaż raz użyć go w NT, bo nie pada ono tam ani razu. Co jest kolejnym kamyczkiem do mojego ogródka, że Bóg ze ST to nie ten sam Bóg co w NT. Zresztą podobnie jest z piekłem, podziemną krainą zmarłych, która w ST nazywa się Szeol i pada dziesiątki jeśli nie setki razy, a w NT ani razu. Stary Testament lubuje się w podawaniu rodowodów (kto jest synem kogo) na absurdalnie wiele pokoleń wstecz. To już bajkopisarstwo, a jeśli jesteś innego zdania to zachęcam do sprawdzenia czy wiesz jak się nazywał twój praprapradziadek od strony ojca? A jeśli nie to pomyśl, że ty przecież żyjesz w 21. wieku, a nie 2,5 tysiąca lat temu, gdy nawet nie zapisywano kto się kiedy urodził. Ba! Ponad 95% ludzi nie umiała czytać i pisać. W Księdze Hioba nagle ni stąd ni z owąd Bóg zaczyna opisywać budowę oraz siłę hipopotama i krokodyla. Krokodyla, któremu – dodajmy – z paszczy buchają ogień i płomienie (sic!).

Psalmy są ładne, choć beztreściowe i jest ich dużo. Nie musisz czytać Biblii by niektóre znać, jak słynne „By the rivers of Babylon” śpiewane przez Boney M. (Ps137 + Ps19)

 

Podobnie jest z Prz16,18 – „duch pyszny poprzedza upadek” – znasz go nawet jeśli nie czytałeś Biblii. Księga Przysłów wielokrotnie i mocno piętnuje lenistwo. Zawiera też wiele porad związanych z pieniędzmi i majętnością:„do majątku dochodzą odważni” (Prz11,16) oraz „Bogactwo zyskuje wielu przyjaciół, biednego opuszcza najbliższy.”(Prz19,4). Tematykę tę porusza również księga Mądrość Syracha, której przesłanie idealnie sprawdza się również w relacjach międzyludzkich w 21. wieku. Te trzy cytaty w pełni zasługują na przytoczenie:

„Jeśli będziesz tamtemu pożyteczny, wykorzysta ciebie,
a jeśli popadniesz w biedę, to cię opuści.
Jeśli coś masz, będzie żyć z tobą w przyjaźni
i wyniszczy cię, a sam się nawet nie zmartwi.”

(Syr13,4-5)

„kiedy biedny upadnie, odepchną go nawet przyjaciele”

(Syr13,21)

„Zachowaj wierność bliźniemu twemu w biedzie,
abyś z nim razem wzbogacił się w jego pomyślności.
W czasie niepowodzenia trwaj przy nim,
abyś, gdy przyjdzie do dziedziczenia, i ty miał w nim udział.”

(Syr22,23)
Mądrość Syracha, księga z której pochodzą te cytaty to moim zdaniem jedyna sensowna księga w ST. Zawiera wiele wartościowych porad dotyczących różnych aspektów życia. Choć ofc nie ze wszystkim trzeba się zgadzać – „lepiej umrzeć niż żebrać” (Syr40,28). WTF? Również gdy jest mowa o karceniu dzieci czy sług, lepiej puścić to mimo uszu. Dużo lepiej w to miejsce poczytać sobie Księgę Koheleta i jej fragment, który określiłbym jako antydepresant:

„Więc usuń przygnębienie ze swego serca,
i oddal ból od swego ciała,
bo młodość jak zorza poranna szybko przemija.”

(Koh11,10).
Wcześniejszy wers można z kolei traktować wręcz jako PUA message:

„Ciesz się, młodzieńcze (…)
I chodź drogami serca swego
i za tym, co oczy twe pociąga”

(Koh11,9).
Przy czym należy pamiętać, że Bóg będzie nas sądzić z naszych uczynków. Tym niemniej ku pokrzepieniu warto mieć w pamięci, że „dusze sprawiedliwych są w ręku Boga i nie dosięgnie ich męka” (Mdr3,1).

Wracając do ciekawostek z Biblii to Pieśń nad pieśniami stanowi całkiem fajny erotyk i jest jedyną księgą w Biblii w której Bóg wcale nie występuje. Bo nawet gdy miejscami Biblia zamienia się w publicystykę historyczno-narodową, gdzie jest satyra i złorzeczenie sąsiednim władcom, to nawet tam częstym motywem są prośby do Boga-Jahwe aby naród izraelski nie był przedmiotem szyderstwa wśród innych. Widać, że żydzi bardzo się tego obawiają. Podobnie jak utraty niepodległości, co nastąpiło za Nabuchodonozora, króla babilońskiego. Zniszczenie przez niego świątyni jerozolimskiej i likwidacja państwa judzkiego doprowadziły do działalności proroków, po których pozostałością są księgi prorockie. Zawierają one zatrzęsienie różnych gatunków literackich, są tam: napomnienia, groźby, mowy karcące, hymny, modlitwy, wizje, wyznania wiary, opowiadania, proroctwa, przepowiednie, przenośnie, pytania retoryczne, lamentacje.

Prorocy nawołują do odnowy duchowej narodu żydowskiego. Czasem wygłaszają też proroctwa o tym, co zdarzy się w przyszłości. I z tym bywa różnie, bo wiele z tych przepowiedni pozostaje niespełnionymi: jak ta o tym, że Egipt i Syria przyjmą wiarę w Jahwe; Izajasz wielokrotnie zapewnia słowami Pana, że Jerozolima (i izrael) będą niezwyciężone, a jak wiemy z historii Jarozolima upadła w roku 70. n.e. i została doszczętnie zniszczona przez Rzymian, razem ze świątynią; również zapowiedź, że izraelici będą na wieki zamieszkiwać Palestynę okazała się błędna, bo żydzi zostali z niej wtedy wypędzeni. Natomiast przepowiednią proroków, która – zdecydowanie – się spełniła była zapowiedź pojawienia się Mesjasza, czyli postaci wyjątkowej, która odmieni sytuację żydów . Proroctwo to wypełnia się przez pojawienie się Jezusa Chrystusa, a opowieść o nim i jego nauczanie stanowią treść Nowego Testamentu.


Nowy Testament to druga część Biblii, kompletnie różna od Starego. To w zasadzie osobna książka, dopiero tu widzimy chrześcijaństwo jakie znamy. Pod kątem ilości treści stanowi zaledwie 20% Biblii. Nowy Testament dzieli się mniej więcej po połowie na Ewangelie i resztę. Ewangelie to opowieści o Jezusie Chrystusie, czyli zapowiadanym Mesjaszu. O nich więcej za chwilę. Natomiast resztę NT stanowią: Dzieje Apostolskie, Listy Apostolskie oraz Apokalipsa. Dzieje Apostolskie to taka jakby dogrywka po Ewangeliach, opowiadająca o tym co się działo z uczniami Jezusa po jego śmierci i zmartwychwstaniu oraz jak rozwijała się wspólnota pierwszych chrześcijan. Listy Apostolskie to dokumenty teologiczne w których autorzy nauczają grupy chrześcijan o głównych prawdach wiary. Ostatnia księga NT i całej Biblii – Apokalipsa św. Jana – to księga prorocka, objawiająca jak będzie wyglądał koniec świata gdy Mesjasz powróci znów na Ziemię.

Zanim przejdziemy do bardziej szczegółowej opowieści o wydarzeniach z Nowego Testamentu muszę zrobić rant na temat jej długości. Jak już wcześniej podalem – NT stanowi 20% Biblii, czyli jedną piątą. Oznacza to, i niech to wybrzmi, że 80% świętej księgi chrześcijan stanowi Stary Testament, który jak już wcześniej pokazałem dotyczy zupełnie innej religii niż chrześcijaństwo. Nie jestem biblistą, ale nietrudno zauważyć na jakiej zasadzie się to odbywało. Od czasu do czasu Jezus bądź apostołowie (czyli najważniejsi jego uczniowie) cytowali jakiś fragment z pism hebrajskich. Niemal zawsze było to dosłownie jedno zdanie, ale za każdym razem gdy to następowało to późniejsi Ojcowie Kościoła importowali całą taką księgę do kanonu chrześcijańskiego. W całym NT odnotowałem dosłownie jeden przypadek gdy było inaczej. Rozumiem ideę jaka za tym stała – pisarze i teolodzy chrześcijańscy chcieli udowodnić, że to własnie Jezus był tym zapowiadanym w ST Mesjaszem. Problem jednak w tym, że 2 tysiące lat później kończymy z olbrzymimi księgami judaistycznymi, a sama opowieść o Jezusie-Synu Bożym zawarta w Ewangeliach stanowi marne 10% całości. Mam nadzieję, że po 2 tysiącach lat nadejdzie wreszcie moment by to naprawić i jakiś mądry biskup wyjdzie z inicjatywą by streścić ST do jednej niedługiej księgi, która nie będzie tak przytłaczać Nowego Testamentu jak ma to miejsce obecnie. Dwa tysiące lat temu chrześcijanie importowali księgi starotestamentowe by dodać swojej religii wiarygodności. Dziś już tego nie potrzebujemy i najwyższa pora zerwać wreszcie z judaizmem. Po tej tyradzie nadszedł już czas by streścić historię opowiedzianą w Nowym Testamencie.

Cztery pierwsze księgi to Ewangelie – wg świętego Mateusza, Marka, Łukasza i Jana. Każda z nich opowiada w zasadzie tę samą historię o życiu, nauczaniu, męczeńskiej śmierci i zmartwychwstaniu Mesjasza, czyli Jezusa Chrystusa (Chrystus to tłumaczenie z greckiego Christos i oznacza właśnie Mesjasza). Nie, Chrystus to nie jest nazwisko Jezusa. Swoją działalność publiczną rozpoczyna on od otrzymania chrztu z rąk Jana Chrzciciela w rzece Jordan. Następnie zaczyna nauczać, przemierzając wioski i miasteczka, głównie Galilei. Głosi on dobrą nowinę o Królestwie Bożym, które wkrótce nadejdzie. W trakcie swojej dzialalności publicznej oprócz nauczania Jezus jeszcze dokonuje cudów, najczęściej kogoś leczy (i to za darmo!). W swoich naukach często posługuje się przypowieściami, czyli specyficzną formą literacką w której prawdy o Bogu czy Królestwie Bożym są tłumaczone za pomocą porównań do świata przyrody lub sytuacji życiowych, które słuchacze znali dobrze z własnego życia. Jest to na swój sposób rewolucyjne podejście, bo zamiast zmyślać jakieś historie (co moim zdaniem było częste w ST) można opowiedzieć wymyśloną historię, której celem jest przekazanie określonych prawd wiary, a nie bycie weryfikowalną na osi prawda-fałsz. Grono odbiorców nauk Chrystusa stopniowo się powiększa, a on sam z czasem popada w konflikty z żydowskimi dostojnikami (takimi jak faryzeusze, którzy byli grupą religijną bardzo rygorystyczną w przestrzeganiu prawa żydowskiego).

Jezus wybiera sobie grono 12 zaufanych uczniów (zwanych apostołami), z którymi podróżuje i którym objawia tajemnice niewypowiadane publicznie (jak ta, że jest Mesjaszem czy Synem Bożym). Z kolei wśród ludzi określa się mianem Syna Człowieczego, co do dziś stanowi przedmiot dyskusji co dokładnie miał na myśli. Nie ma natomiast wątpliwości jak nazywali się apostołowie – Szymon, Szymon, Jakub, Jakub, Juda, Judasz, Andrzej i Jan, Mateusz i Tomasz, Filip i Bartłomiej. Tego pierwszego, Szymona, znacie prawdopodobnie jako Szymona-Piotra, bo Jezus nadaje mu to nowe imię i traktuje go jako lidera / przywódcę apostołów. Z kolei Judę możecie znać jako Judę-Tadeusza i choć w Ewangeliach odgrywa znikomą rolę to polecam go zapamiętać jako patrona spraw beznadziejnych. Działalność Jezusa taka bynajmniej nie jest, a przynajmniej nie do czasu, gdy podejmuje on decyzję aby udać się do Jerozolimy na święto Paschy.

Jezus wjeżdża do stolicy w symboliczny sposób prezentując się jako Mesjasz. Udaje się do świątyni, gdzie szybko wybucha konflikt między nim a lokalsami, którzy zajmowali się tam handlem zwierzętami ofiarnymi. Wtedy najważniejsi kapłani świątyni podejmują decyzję by się rozprawić z Jezusem. Początkowe próby skompromitowania go nie przynoszą skutku, ale okazja nadarza się po kilku dniach gdy jeden z uczniów Jezusa, Judasz, zgadza się go zdradzić. Jezus spożywa z uczniami ostatni posiłek, a w nocy zostaje pochwycony przez rzymskich żołnierzy (żydzi byli wtedy pod okupacją rzymską i mieli bardzo ograniczone możliwości samodzielnego sprawowania władzy). Kolejnego dnia na wniosek arcykapłanów Chrystus zostaje ubiczowany i skazany na śmierć przez rzymskiego namiestnika Judei, Poncjusza Piłata. Karę śmierci wykonuje się przez ukrzyżowanie, czyli przybicie skazańca do krzyża wykonanego z dwóch kawałków drewna. Jezus sam niesie krzyż na wzgórze gdzie zginie, a gdy już nie ma sił to pomaga mu Szymon z Cyreny. Rzymscy żołnierze wykonują wyrok na górze zwanej Golgota, położonej tuż za murami Jerozolimy. Po paru godzinach Jezus umiera. Jego ciało zostaje złożone w wykutym w skale grobie, a przed nim postawiono straże. Następnego dnia po śmierci Jezusa jest szabat (taki żydowski dzień wolny), więc nie dzieje się nic. Za to kolejnego dnia z samego rana Chrystus powstaje z martwych, a wieść o tym rozchodzi się wśród ludzi. Jezus zaczyna ukazywać się swym uczniom i innym ludziom, a ci mogą potwierdzić, że jak najbardziej jest żywy. Naucza ich też o Królestwie Bożym i wreszcie zaczyna do nich docierać co tu się właśnie odstawiło. Po 40 dniach obecności Jezusa zmartwychwstałego wśród ludzi unosi się on w górę do nieba.

Na tym kończy się Ewangelia, czyli z greckiego Dobra Nowina, a dalszą historię opowiada księga o nazwie Dzieje Apostolskie. Uczniowie Jezusa pragną przekazać jego słowa jak największej grupie ludzi więc zaczynają nauczać oraz czynić cuda. Grupa wyznawców co prawda się zwiększa, ale apostołowie popadają w konflikty z żydami, które z czasem prowadzą nawet do śmierci wyznawców Jezusa. Jako pierwszy ginie Szczepan i bynajmniej nie jest jedyny. Głównymi bohaterami Dziejów Apostolskich są natomiast Piotr i Paweł. Zapytacie może – kto to Paweł? Otóż Szaweł z Tarsu to były faryzeusz, który początkowo prześladował wyznawców Jezusa. Jednak w drodze do Damaszku miał on widzenie, ukazał mu się zmartwychwstały Jezus i dokonał przemiany duchowej Szawła. Zaczyna się on posługiwac imieniem Paweł (pod którym go znamy po dziś dzień) i zaczyna nauczać o zmartwychwstałym Chrystusie. Akcja zaczyna wykraczać poza Palestynę do wschodnich części Cesarstwa Rzymskiego – Syrii, Turcji, Grecji, Cypru. Paweł zakłada tam kościoły i wspólnoty chrześcijańskie, nawracając coraz więcej pogan (a nie samych żydów jak było dotychczas). Paweł jest wyedukowanym obywatelem rzymskim i odnosi coraz większe sukcesy podczas swych kolejnych podróży misjonarskich. Liczba nawróconych wśród pogan zaczyna przewyższać tę wśród żydów, co rodzi konflikty z Apostołami znajdującymi się w Palestynie, ale udaje się je zażegnać podczas pierwszego Soboru Jerozolimskiego. Wtedy też zostaje podjęta niezwykle ważna w konsekwencjach decyzja, by nawróceni poganie nie musieli przestrzegać prawa mojżeszowego, w tym szczególnie obowiązku obrzezania. Marketingowo bardzo dobra decyzja! Od tego momentu można już bezsprzecznie mówić o chrześcijanach jako osobnej od żydów wspólnocie religijnej. Wspólnoty chrześcijańskie za sprawą Pawła rozwijają się nadal, jednak podczas kolejnej jego wizyty w Jerozolimie zostaje on aresztowany i trafia do więzienia, oskarżony przez żydów o zbezczeszczenie świątyni. Po dwuletnim pobycie w więzieniu zostaje wysłany do Rzymu, by tam odbyć swój proces. W trakcie swojego uwięzienia Paweł pisze wiele listów apostolskich, a my poznajemy z nich teologię i doktrynę chrześcijańską. Na tym kończy się akcja Nowego Testamentu.

Od czego by tu zacząć? Fajnie było przeczytać fragmenty Ewangelii, które doskonale zna się z kościoła i z życia:

„poznacie ich po owocach”

(Mt7,20)

„tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”

(Mt8,12)

„poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli”

(J8,32).
Moim ulubionym cytatem z całej Biblii jest ten, w którym Jezus zaleca bycie proaktywnym i mówi by nigdy się nie poddawać:

„I Ja wam powiadam: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą.”

(Łk11,9-10).
Podobny wydźwięk ma moja ulubiona przypowieść o wdowie i sędzi: Sędzia zdecydował się pomóc wdowie, nie dlatego, że ją poważał – ale dlatego, że ta mu się naprzykrzała i aktywnie zabiegała o jego pomoc. Potężne przesłanie. (Nawet teraz gdy tylko raportuję te słowa to łzy ciekną mi po policzkach. Taką moc ma nauczanie Jezusa sprzed 2 tysięcy lat.) Co ciekawe – proaktywność w działaniu i niepoddawanie się dotyczy zarówno relacji z ludźmi jak i samym Bogiem. O naukach Jezusa powstały na przestrzeni dziejów tysiące książek więc czego bym nie powiedział to będzie to znikome. Pozwolę sobie jednak wylistować choć pare kwestii jakie Jezus porusza: zapowiedź rychłego nadejścia Królestwa Niebieskiego, pokrzepienie biednych i utrudzonych, krytyka przywiązania do bogactwa, nawołuje by iść drogą niekomformistyczną – powiedzielibyśmy dzisiaj „drogą jednego procenta”, krytyka pobożności na pokaz, wzywa do traktowania innych w taki sam sposób jak sami byśmy chcieli by inni nas traktowali.

Jezus, w odróżnieniu od żydów, naucza, że wiara w jedynego Boga jest dla wszystkich ludzi – także tych spoza własnej grupy etnicznej czy religinej. W tym celu posługuje się przykładami Samarytan – grupy etnicznej, z którą żydzi byli skonfliktowani mimo zamieszkiwania na tym samym obszarze. W ten sposób nauki Chrystusa stają się uniwersalistyczne – dotyczą nie tylko żydów, ale także innych nacji. W ogóle relacja Jezusa z żydami jest skomplikowana. Choć to do nich w przytłaczającej większości kieruje on swe przesłanie, to jednocześnie wielokrotnie krytykuje ich postępowanie. Konflikty z faryzeuszami i znawcami prawa mojżeszowego są częste, a Jezus obwinia żydów za przelewanie krwi niewinnych (Mt23,35). W jednym miejscu wręcz mówi, że żydzi mają diabła za ojca:

„Wy macie diabła za ojca i chcecie spełniać pożądania waszego ojca. Od początku był on zabójcą i w prawdzie nie wytrwał, bo prawdy w nim nie ma. (…) Kto jest z Boga, słów Bożych słucha. Wy dlatego nie słuchacie, że z Boga nie jesteście”

(J8,44 + J8,47).
To kolejny argument na rzecz mojej wcześniejszej tezy, że Bóg żydów to kto inny niż Bóg chrześcijan. Tym razem to uzasadnienie pada z ust samego Jezusa Chrystusa.

Osobny akapit trzeba też poświęcić nieoczywistościom w Ewangeliach. Na cytat z Jezusa w Mt10,34 mogliście kiedyś natrafić:

„Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz.”

Natomiast idę o zakład, że nie słyszeliście historii o opętanym i stadzie świń, które wskoczyły z urwiska do jeziora i się w nim utopiły. Nie zmyślam, sami sprawdźcie:

  • Mt8,28-34
  • Mk5,1-13
  • Łk8,26-33

Choć opowieść ta znajduje się w aż trzech Ewangeliach to nigdy wcześniej o niej nie słyszałem. Jeśli zajrzycie z kolei do rozdziału trzeciego w Ewangelii wg św. Łukasza to znajdziecie tam rodowód Jezusa. I to jaki rodowód – na ponad 70 pokoleń wstecz! Siedemdziesiąt! Słów Ewangelisty wywodzącego pochodzenie Jezusa od króla Dawida przez Abrahama aż po Adama i Ewę chyba zgodzimy się, że nie należy traktować dosłownie tylko jakoś metaforycznie. Jednak gdy Mateusz Ewangelista wymienia z imienia członków rodziny Jezusa to nie widzę jakiegokolwiek powodu by nie traktować tych słów dosłownie: „Czyż nie jest On synem cieśli? Czy Jego Matce nie jest na imię Mariam, a Jego braciom Jakub, Józef, Szymon i Juda? Także Jego siostry czy nie żyją wszystkie u nas?” (Mt13,55-56). Więc tak – Jezus z Nazaretu miał rodzeństwo, czterech braci i pewną liczbę sióstr. Informację tę potwierdza też Ewangelista Marek: „Czy nie jest to cieśla, syn Maryi, a brat Jakuba, Józefa, Judy i Szymona? Czyż nie żyją tu u nas także Jego siostry?” (Mk6,3), a wzmianki o rodzeństwie Chrystusa pojawiają się jeszcze kilkukrotnie:

  • Mt12,46-47
  • Mk3,31
  • Łk8,19-20

Ewangelia wg św. Jana nieco różni się od pozostałych gdyż niemal nie ma tam przypowieści Jezusa i wypowiada się on tam w inny sposób niż u Mateusza, Marka i Łukasza. Posiada jednak wg mnie najpiękniejsze rozpoczęcie ze wszystkich ksiąg biblijnych:

„Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo.”

(J1,1).
Poezja dla mych uszu. Przeczytać Ewangelie polecam każdej osobie z naszego kręgu kulturowego. Powtórzę się – stanowią one mniej niż 10% długości Biblii. Polecam też komentarze i wstępy do księg nowotestamentowych, gdyż – co było dla mnie pewnym zaskoczeniem – ich autorzy bardzo otwarcie i uczciwie odnoszą się do autentyczności poszczególnych fragmentów oraz możliwych wątpliwości z przypisaniem ich autorstwa. Bibliści komunikują to wprost np. w odniesieniu do zakończenia Ewangelii wg św. Marka, obrony cudzołożnicy przez Jezusa lub tradycji ustnych przedpawłowych. Po ich przeczytaniu rewelacje opowiadane o historycznym Jezusie (patrz Reza Aslan, Bart D. Ehrman) nie są już takie rewelacyjne.

Dzieje Apostolskie streściłem już wcześniej myślę wystarczająco dobrze, a tu ograniczę się jedynie do przytoczenia jednej tragiczno-komicznej sytuacji opisanej w niej. Jeden chłop sprzedał cały majątek i po kryjomu odłożył sobie część, a resztę oddał Apostołom. Gdy Szymon-Piotr upublicznił tę informację, tamten wziął i umarł. What the…? Później Piotr skonfrontował żonę tamtego, bo także ona w tym uczestniczyła i ona też padła martwa. WTF!! O tym epizodzie jakoś nie czytają w kościele xD (Dz5,1-6)

Przejdźmy już zatem do Listów Apostolskich. Ewangeliczne nauki Chrystusa dopiero w Listach bowiem nabierają kształtu pod jakim wszyscy znamy chrześcijaństwo. Nowotestamentowe listy tworzą jak największy sens ze wszystkich nauk i życia Chrystusa. Listy św. Pawła stanowią przytłaczającą większość listów umieszczonych w NT: stanowią 2/3 pod względem ich liczby (14 z 21), natomiast pod względem ilości treści stanowią zawrotne 84%. Wystarczy tylko powiedzieć, że wszystkie listy nie-pawłowe (Jakuba, Piotra, Jana, Judy) mają sumaryczną długość jednego tylko Listu do Rzymian, autorstwa św. Pawła. Dlatego to jego perspektywa teologiczno-chrześcijańska dominuje w NT, nie licząc nawet Dziejów Apostolskich, które przecież w połowie są o nim. A przecież stamtąd dowiadujemy o jego spotkaniu z Jezusem zmartwychwstałym w drodze do Damaszku. Dlatego trzeba przyznać, że to św. Paweł jest realnym twórcą chrześcijaństwa – mimo, że za życia nigdy nie spotkał Syna Bożego (miał „tylko” widzenie). W swoich 14-tu listach apostolskich wykłada główne prawdy wiary i swoje nauki teologiczne. Jego perspektywa „dominuje” nad poglądami innych uczniów. Jednak bynajmniej nie z powodu samej ilości. Pawłowa teologia jest spektakularna, zarówno pod względem doktryny jak i sposobów argumentacji. A przypomnijmy – tworzył je niemal 2000 lat temu. Św. Paweł wprowadza zasady uniwersalne, bez rozróżnienia na żydów i pogan. Mało tego – gdyby taka nowonawrócona osoba w dobrej wierze zachowywała swe wcześniejsze praktyki religijne to św. Paweł zaleca życzliwy liberalizm w podejściu do takiego neofity (Rz14,1-12). Mówię to z pełnym uznaniem – prawdziwie innowacyjne podejście!

W listach pawłowych mamy postępujące rozdzielanie się wczesnego chrześcijaństwa od judaizmu, m.in na kanwie kwestii obrzezania bądź zachowywania prawa mojżeszowego. Św. Paweł stoi na stanowisku, że nie trzeba ich zachowywać, gdyż Jezus wypełnił poprzednie przymierze Boga z ludźmi i rozpoczął nowe. Dlatego kluczowa dla zbawienia wg Nowego Testamentu jest wiara w Jezusa Chrystusa, a nie przestrzeganie starego prawa mojżeszowego:

„Bo czyż Bóg jest Bogiem jedynie Żydów? Czy nie również i pogan? Zapewne również i pogan. Przecież jeden jest tylko Bóg, który usprawiedliwia obrzezanego dzięki wierze, a nieobrzezanego – przez wiarę.”

(Rz3,29-30)
Św. Paweł argumentuje i naucza, że przez śmierć i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa prawo mojżeszowe już nie obowiązuje:

„A przecież kresem Prawa jest Chrystus, dla usprawiedliwienia każdego, kto wierzy.”

(Rz10,4)
Ergo chrześcijaństwo i judaizm to różne religie. Najkrótsze podsumowanie nauki chrześcijańskiej można znaleźć w Liście do Rzymian:

„Jeżeli więc ustami swoimi wyznasz, że JEZUS JEST PANEM, i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg Go wskrzesił z martwych – osiągniesz zbawienie.”

(Rz10,9)
Wszyscy bowiem kiedyś staniemy przed obliczem Chrystusa, który oceni nasze uczynki.

A teraz znów przyśpieszmy tę recenzję i potraktujmy resztę jako zbiór ciekawostek z Listów Apostolskich. Przepiękny hymn o miłości znajdziesz w 1Kor13. Z kolei List do Rzymian (Rz12,21) zawiera ten słynny cytat:

„Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj!”

Natomiast w Liście do Efezjan znajduje się piękny i czytany do dziś w Kościele podczas ślubów opis współdziałania w rodzinach (Ef5,21-6,4). Mniej współczesny jest za to fragment z Pierwszego Listu do Koryntian:

„Nie wypada bowiem kobiecie przemawiać na zgromadzeniu.”

(1Kor14,35)
xD, potraktujmy to jedynie z uśmiechem jako znak tamtej epoki. Podobnie jak List do Filemona, gdzie św. Paweł wstawia się za jego zbiegłym niewolnikiem, Onezymem. Pewne sprawy są jednak ponadczasowe. Jak wtedy gdy Apostoł Narodów chce wydębić od Koryntian pieniądze dla wspólnoty w Jerozolimie (1Kor16,1-3). Z kolei jako fragment z gatunku WTF należy wymienić 2Kor4, gdzie św. Paweł pisze o szatanie per „bóg”: „dla niewiernych, których umysły zaślepił bóg tego świata” (2Kor4,4). No chyba, że Apostoł ma na myśli starotestamentowego Boga-Jahwe, zgodnie z tym co już argumentowałem przy okazji Starego Testamentu. W sprawach bardziej doczesnych św. Paweł namawia by pracować i utrzymywać się z własnej pracy (2Tes3,12). Tłumaczy jak prawidłowo posługiwać się bogactwem (1Tm6,17-19) i piętnuje grzech chciwości:

„Albowiem korzeniem wszelkiego zła jest chciwość pieniędzy.”

(1Tm6,10)
Podobnie naucza św. Jakub Apostoł w swoim liście – potępia nicnierobienie, lenistwo i nierealizowanie własnego potencjału:

„Kto zaś umie dobrze czynić, a nie czyni, grzeszy.”

(Jk4,17)
Ponadto zwraca uwagę na grzechy wynikające z mowy / słów człowieka oraz podkreśla znaczenie uczynków dla wiary. Św. Jan w swoim liście poucza, że

„Bóg jest miłością”

(1J4,8)
a także ostrzega przed grzechem i głosicielami fałszu (nazywanymi przez niego Antychrystami). Natomiast List św. Judy zawiera jedyną w NT sytuację, gdzie został zacytowany jakiś fragment pisma żydowskiego, który nie został (!) włączony do kanonu Biblii. Tak samo powinno być z większością ST! Listy pawłowe i innych autorów mogą je godnie zastapić. Wszak św. Paweł poucza, że

„Moc bowiem w słabości się doskonali.”

(2Kor12,9)
a sam zachęca innych do zwyciężania:

„Czyż nie wiecie, że gdy zawodnicy biegną na stadionie, wszyscy wprawdzie biegną, lecz jeden tylko otrzymuje nagrodę? Przeto tak biegnijcie, abyście ją otrzymali.”

(1Kor9,24)
Metafora życia jako biegu powraca w jednym z ostatnich jego listów, Drugim Liście do Tymoteusza, gdzie uwięziony Paweł pisze słowa będące podsumowaniem jego owocnego życia:

„W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem.”

(2Tm4,7)
Niedługo potem życie świętego zostało zakończone przez ścięcie mieczem. Ani św. Paweł ani inni prześladowani chrześcijanie do samego końca nie chcieli wyprzeć się wiary. Wystarczyło to zrobić, by ich życie zmieniło się na lepsze, a jednak za nic nie chcieli tego zrobić, coś im nie pozwalało. Ludzie nie robią takich rzeczy bez wyraźnego powodu. I to mnie przekonuje, jeśli idzie o wiarę.

Ostatnią księgą Biblii jest Apokalipsa św. Jana. Jest to zbiór obrazów i alegorii, które są tyleż symboliczne co niezrozumiałe. Opowiadają o bliżej niesprecyzowanej przyszłości, w której nastąpi ostateczna walka dobra ze złem, sił jasności z siłami mroku. Hard stuff. Nawet nie ma sensu tego przytaczać, ograniczę się jedynie do wymienienia postaci, które tam występują:

  • Zasiadający na Tronie
  • Baranek
  • Cztery Zwierzęta
  • 24-ech Starców
  • Czterej Jeźdźcy [Apokalipsy]
  • 7-miu Aniołów
  • Dwaj Świadkowie
  • Niewiasta
  • Smok
  • Bestia
  • Fałszywy Prorok
  • Wielka Nierządnica
  • Oblubienica

Przyjęło się uważać, że ta księga prorocka opowiada o przyszłości, może nawet końcu świata. Ale co to wszystko oznacza? Mimo lektury nie podejmuję się odpowiedzi.


Co można powiedzieć w podsumowaniu tej najważniejszej książki na świecie? Gdy sama lektura jest gigantyczna, a sama jej recenzja pobiła wszystkie rekordy długości u mnie na kanale? Może powtórzę jedynie to na co już wcześniej zwracałem uwagę: Chrześcijaństwo to Nowy Testament, a nauki Jezusa Chrystusa są uniwersalistyczne – dotyczą jednakowo wszystkich ludzi. W odróżnieniu od Starego Testamentu, gdzie prawo mojżeszowe wyraźnie odróżnia żydów od nie-żydów. Ale co się dziwić, gdy sam Bóg-Jahwe mówi o nich:

„Izrael na niczym się nie zna,
lud mój niczego nie rozumie”

(Iz1,3)
Dlatego moim zdaniem chrześcijanie powinni czytać wyłącznie NT, zamiast czytać ST opisujący żydowskie zbrodnie, popełniane w imię ich Boga-Jahwe.

I to akurat do tej pory się nie zmieniło. żydzi nadal popełniają ludobójstwo, zbrodnie wojenne i inne bezeceństwa względem swoich sąsiadów – Palestyńczyków, Libańczyków, Syryjczyków. I nie wolno o tym milczeć, bo życie każdego człowieka ma jednakową wartość w oczach Boga. A samym żydom, którzy popierają te zbrodnie warto przypomnieć słowa proroka Amosa:

„Od miecza zginą wszyscy grzesznicy z mego ludu,
ci, którzy mówią:
«Nie zbliży się ani nie dotknie nas niedola».”

(Am9,10)

 

Biblia - Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu
Biblia – Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu

Galeria do recenzji książki – Pismo święte Starego i Nowego Testamentu – Biblia Tysiąclecia

Kronika historyczna żydów
Kronika historyczna żydów
żydzi i ofiary składane ze zwierząt w Biblii
żydzi i ofiary składane ze zwierząt w Biblii
Pismo święte to Nowy Testament i opowieść o Jezusie Chrystusie
Pismo święte to Nowy Testament i opowieść o Jezusie Chrystusie
Biblia - najwazniejszy jest Nowy Testament stworzony przez św. Pawła
Biblia – najwazniejszy jest Nowy Testament stworzony przez św. Pawła

Biblia Tysiąclecia – opinie o książce w formie wideo


Subskrybuj kanał

Zapisz się na powiadomienia o nowych recenzjach. Wysyłam wyłącznie powiadomienia o nowych treściach na kanale i twojego maila nikomu nie udostępniam. Z powiadomień możesz wypisać się w dowolnym momencie.
Zapisując się na powiadomienie dowiesz się o nowych recenzjach 2 dni wcześniej niż inni.


Autor

  • PUA Panda 🐼 Pandunia

    PUA Panda, czyli Pandunia to autor kanału na YouTube recenzje książek nietypowych.
    Książki recenzuje od 2007 roku i ma na koncie już ponad 200 napisanych recenzji. Początkowo były publikowane w formie tekstowej. Po kilku latach pojawił się kanał na YT oraz podcast na Anchor.FM i Spotify. Teksty można znaleźć również na Salon24 oraz Wykopie. Aktywnie wprowadzi kanały w social mediach: Twitter, Facebook, Telegram i Instagram. Dla zainteresowanych recenzje można znaleźć tak, że na Lubimy Czytać, w.bibliotece.pl oraz anglojęzycznym serwisie GoodReads. Pełna notka biograficzna i testymoniale są dostępne do przeczytania w sekcji O stronie.

    View all posts