Mowa ciała – recenzja książki – Andy Collins

Andy Collins – „Mowa ciała”

Klasyczny przykład sytuacji gdy jakiś czas po przeczytaniu świetnej książki czyta się inną pozycję na ten sam temat, która jest dużo, dużo gorsza. Gdybym tę recenzję zakończył w tym miejscu wyrządziłbym tej pozycji wielką przysługę. Bo w rzeczywistości pozycja ta jest jeszcze co najmniej dwa razy „dużo, dużo gorsza”. I wcale nie dlatego, że aż się prosiło o zdjęcia lub chociaż obrazki do opisywanych sytuacji czy wyglądów. Tak, dobrze przeczytaliście – wyglądów. Książka o tytule „Mowa ciała” opowiada o tym jak czyjś wygląd (ale nie ubiór!) wypływa na zachowanie tej osoby. Żeby nie być gołosłownym – brwi rzadkie i szorstwie świadczą o tym, że dana osoba ma „charakter niestały, lubiący trzymać stronę tego, który mu zaoferuje większe korzyści”. I nie jest to odosobniony przykład – prawie połowę książki zajmuje taka właśnie psychologia wyglądu czy może raczej anatomii. Ciekawy jestem w jaki sposób autor doszedł do takich wniosków i ile osób po tym kątem przebadał. Jedyne co można „in plus” wymienić w tej książce to quiz umieszczony na jej końcu. Ale znów – gdy mam odgadnąć, że „czoło duże, zaokrąglone i bez zmarszczek świadczy o odwadze połączonej z tupetem oraz o trzymaniu z silniejszymi, a pogardzaniu słabszymi” to ja wymiękam. Nikomu nie polecam tej tragicznej pozycji.