Jak uwiodłem 20 kobiet? + Trzy laski w tydzień – recenzja ebooków – Sexyboy (Rafał Żuber)

Sexyboy (Rafał Żuber) – Jak uwiodłem 20 kobiet? + Trzy laski w tydzień

Dwa ebooki Sexyboya to w sumie 23 FR-y (raporty z podrywu), które publikował na forach internetowych. Zblokowane w całość, bez żadnej korekty czy redakcji (#literówki, #błędyortograficzne), aby w ten sposób przekazać emocje odczuwane w trakcie opisywanych przygód. Jeszcze warto zaznaczyć, że były one pisane na bieżąco, często zaraz po wyjściu dziewczyny z mieszkania. Ebooki datowane na 2012 i 2013 rok, a już wtedy opisywały historie sporo wcześniejsze. Tyle z kronikarskiego obowiązku. A ad meritum – nie sposób odmówić Sexyboy’owi energii i entuzjazmu w pogoni za laskami. Mówię pogoni bo czuć z jego słów, że Kobiety były tym, co w owym czasie sprawiało, że chce mu się żyć. Nie to żeby teraz było inaczej (nie wiem), natomiast w tamtym okresie ewidentnie tak było. I dlatego ebooki stanowią fajny zapis tamtych czasów, emocji i starań by zdobywać Kobiety. Również same opisy fizycznych doświadczeń to coś, mimo wszystko, nie tak często spotykane w literaturze tematu, że się tak wyraźę. Pewnie każdy w trakcie lektury pomyśli sobie “też tak chcę!” – i to zarówno mężczyźni jak i Kobiety. A jednak mimo tych niewątpliwych zalet ebooki niezbyt mi się spodobały. Dlaczego? Otóż zawsze od kiedy poznałem Sexyboya to jawił mi się jako osoba, która absolutnie kocha Kobiety. Ubóstwia je. Są dla niego sensem życia i stanowią niewyczerpaną inspirację. Nie przesadzam. Naprawdę to czuć od Sexyboya. Natomiast w ebookach czuć, że czasami nie szanuje Kobiet. Już nawet nie chodzi o to, że czasem powie o którejś per “dziwka”. Co parę stron pojawia się wykorzystywanie swojej fizyczności aby doprowadzić do seksu. A już pod koniec ebooka pojawia się wprost wyznanie, że dwie ostatnie Kobiety “nie sprawiały [mu] przyjemności”. To po co to opisywać? Ja rozumiem, że miało to na celu podkreślenie jego umiejętności oraz skuteczności, ale – seriously? To już lepiej było o tym wcale nie pisać jeśli większą przyjemność od seksu sprawia chwalenie się nim. Bo uważam, że jest to zwyczajnie słabe. Na zakończenie dodam jeszcze, że w opisywanych historiach nie zawsze kończyło się seksem. Stąd nie wiem czy tytuł “uwiodłem” jest w pełni adekwatny. Poza tym uwodzenie ma w sobie coś magicznego, coś szczególnego. To nie to samo co zaciągnąć laskę do łóżka i opowiadać później chłopakom przy piwie. Kobiety zasługują na to by je kochać. A żeby kochać, trzeba je szanować.